niedziela, 15 lipca 2018

..Nordkapp 2018, vol.3 a.k.a. zobaczyć kółko

Długo się zastanawiałem, dokąd pojechać. Pomyślałem, że fiordy za mną tęsknią, ale z drugiej strony resztki zdrowego rozumu starały się dać mi do zrozumienia, że skandynawia wobec dwutygodniowego urlopu to raczej bzdura. Chłodno kalkulowałem, że jeśli codziennie będę wstawał przed 6, to mooooże..... taaa, jasne. Dobra, klamka zapadła, jedziemy.
 

 
W Dover zazwyczaj spotykam kilka motocykli. Tym razem było około 20!
 
Pierwsze 2,5 dnia pędzę niczym struś pędziwiatr, bo do samej tylko granicy z Norwegią mam sporo ponad 2000km. W Niemczech trochę pokropiło, a koło Hamburga były jakieś chore korki.
 
..Szwecja..
 

 
Spędziłem noc w Oslo (dzięki, Wróg!!!!), po czym pojechałem na skróty do Stavanger. Nadrobiłem tylko 200km. Kolejną noc spędziłem we wspomnianym Stavanger (dzięki, Ewelina!!!!) i o dziwo nawet jeszcze pamiętałem niektóre rzeczy z tego uroczego miasteczka!

 
 
 

 
 
..następnie pognałem na północ..
 
Jak ostatnio byłem w Norwegii, te wodospady widziałem w nocy. Nostalgia!
 

 
 
 
 
 
 
 

 


 





No magia. Poezja.



 



 
 
 



 



 



 
Narwik. To zawsze będzie zaskakiwało.









Nordkapp zdobyty. Powtarzam. Nordkapp zdobyty.
 



W sumie przespałem się na Nordkappie. Wiatr był tak psychiczny, że chyba ponad godzinę próbowałem postawić namiot ;-)




Potem znowu gonitwa z czasem. Obrałem najkrótszą drogę przez Finlandię i Szwecję.
 

 


W Holandii szok!!! Popłakałem się. Ostatni raz te łakocie miałem w ustach chyba w 2010 roku!!!! Wzruszyłem się.
 
Właścicielom wszystkich nowoczesnych ajfonów chciałem delikatnie nadmienić, że mój stary telefon wytrzymał dwa tygodnie bez ładowania. Ha!

 
 Ok, w 15,5 dnia zrobiłem prawie 10 tys. km. Afryka spisała się na medal.

Zaraz po powrocie poszła na serwis po 12tys. km. W sumie najbardziej to się cieszę z tego, że ją umyli ;-)
 
Mało tekstu, bo za stary i gruby jestem już na pisanie. Północ nadal przyciąga niczym magnes. To takie małe niebo na ziemi.
 
Czy warto było gnać bez opamiętania, żeby tylko liznąć tej Norwegii? Pozdrawiam wszystkich tych, którzy twierdzą, że nie.
 
PS: Obiecałem sobie, że tym razem na pewno wybiorę się na Lofoty. No cóż :D Ale następnym razem to już na pewno.....