piątek, 16 maja 2014

2008 - Maroko (Morocco) - część pierwsza (1st part)


Kilka tygodni po powrocie z Rumunii Martyna i ja ponownie pakujemy się i jedziemy. Dokąd? Jak najdalej w lewo, a potem promem w dół. Nikt z nas nigdy nie był na zachodzie Europy. No i nikt z nas nigdy nie był w Afryce. W sumie ciekaw byłem, czy to się wszystko uda jakoś ;-)
Przejechaliśmy przez Czechy do Austrii. Jakoś bardzo lubię ten kraj. Tu na zdjęciu jesteśmy na jakimś kempingu. Dziwi mnie taka rozpusta, bo z kasą źle staliśmy ;-)

Few weeks after coming back from our Romania trip Martyna and I want to hit the road again. Where? As far west as we can and then we'll take ferry to the Black Land. None of us has ever been to western Europe. And none of us has ever been to Africa. I was pretty much curious if it was gonna work ;-)
We went through Czech Republic to Austria. Somehow I like Austria pretty much. We spent a night at the camping. It's strange we wasted so much money ;-)


Pogoda była na tyle przeraźliwa, że raz nawet spaliśmy w tanim hoteliku. Okropnie zimno i mokro. Chcieliśmy wjechać na Grossglocknera, ale właśnie sypnęło tam śniegiem.

For the first couple days we've had fantastic weather. We wanted to reach GrossGlockner but they didn't let us due to SNOW. Maybe next time.



Czym prędzej pojechaliśmy więc do Włoch, chociaż tego wcale nie planowaliśmy. Od razu piękna pogoda.
It was not in our plan to go to Italy but we were fed up with the rain. And of course all of a sudden nice weather appeared.


Dolomity zachwycały!
We loved the Dolomites! Fantastic!


XTek troszkę sikał olejem, więc co 200-300km sprawdzałem poziom oleju.
I realized there's some oil leaking out of my XT so I had to check the oil amount every 200-300km just to make sure it's fine.

To tylko liczby, prawda?
It's just numbers, right?

Włochy są świetne. Jedyne kłopoty są związane z benzyną. Po pierwsze - cena, po drugie te ich głupie maszyny na karty lub banknoty zamiast normalnych stacji benzynowych. No, oto jesteśmy: XTek, Martyna i ja.

Italy is fantastic. Only troubles are connected with fuel. First thing is the price and another is their stupid machines for cards or banknotes instead of normal gas station. Well, here we are. XT, Martyna and me.



Po krótkim epizodzie z Włochami wróciliśmy do Austrii i lecimy na zachód. Jesteśmy w Liechtensztajnie. Oprócz małego zameczku w Vaduz (fajny!) nic ciekawego dla nas. I mają jakąś ciekawą sztukę ;-)

After Italy we went back to Austria and now we're heading west. So we are in Liechtenstein. It sucks. Beside small castle in Vaduz (which was cool) there's nothing to see. And I must say they have a very nice sense of art ;)




(cdn. / tbc.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz