sobota, 18 października 2014

2014 - Murmansk (XII)

Wjazd do Rosji był spoko, granica przeszła gładko. Prawie. Kazali nam wypakować prawie cały bagaż. Ponad pół godziny znów wszystko pakowaliśmy ;-)
Dobra, w każdym razie już jesteśmy w Rosji. Jeden z moich ulubionych krajów. Od razu fajne klimaty ;-) Droga początkowo bardzo słaba, potem już lepiej było.

Entering Russia went pretty smooth. Almost. We had to unpack all of our luggage. Then it took over thirty minutes to pack it back ;-)
Anyway, we're in Russia now. One of my favorite countries. How could I not love it here ;-) Roads were very poor in the beggining, then they turned into much better ones.



Po jakimś czasie oto jesteśmy w Murmańsku, tadam!! ;-) W sumie niebardzo wiedzieliśmy, co tu zwiedzić. Więc wybraliśmy się do portu, tam był zacumowany statek Lenin. 

So here we are in Murmansk! Ba dum tss ;-) We actually did not know what to visit in here. So we went to harbour to see ship Lenin.
I jeszcze szybkie zakupy..
After buying some food..


Jedziemy do Petersburga. Kurcze, ale ta droga dupiata. I mamy przejechać po czymś takim z półtora tysiąca km? Po chwili robi się na dodatek bardzo zimno, pojawia się śnieg na pagórkach, a komary są wielkości małych piesków. Co jest grane? Niemniej to były niezwykłe momenty ;-) Naprawdę niezwykłe. 

We're going to Petersburg. Damn, what a shitty road. And we're supposed to ride on that kind of road some 1500kms? It rapidly became very cold, you could see some snow on the hills, and mosquitos are dog-sized. What's going on? Anyway, those were some magic moments, truly magic ;-)



Po jakiś ponad 100km jazdy całkowitym pustkowiem (było super ;-) w końcu okazało się, że oto wcale nie jedziemy do Petersburga, natomiast zmierzamy wgłąb półwyspu Kola ;-) No cóż, zdolnościami nawigacyjnymi się nie popisałem, ale warto było.

After some +100km on that desolation (awesome ;-) we found out we're not going to any Petersburg, we're going deeper and deeper into Kola peninsula ;-) Well, it's my bad navigating, but it definately was worth that.

1 komentarz: