poniedziałek, 12 października 2015

..Abergavenny-Y-Fenni

A więc tak: otóż wybrałem się do Abergavenny-Y-Fenni i powłóczyłem się nieco po okolicy.
Walijskie nazwy miejscowości mają to do siebie, że poprzez nieprawdopodobny zgiełk spółgłosek (np. Cwmbran) trudno nam je nie tylko przeczytać, ale również zapamiętać. 

W pewnym momencie skręciłem gdzieś w lewo, bo wydawało mi się, że może tam być ładnie. I nawet trafiłem. No to parę zdjęć:





Pierwszy raz w życiu zaczynam dostrzegać to, że dostrzegana magia miejsc nie leży w samych miejscach, lecz w nas. Na zakończenie dodam tyle, że wszystkie miejsca ze zdjęć leżą kilkadziesiąt kilometrów od mojego obecnego miejsca zamieszkania.

wtorek, 6 października 2015

..5000km

A więc stało się!
W niespełna pół roku mój wdzięczny bezsilnikowy rumak zrobił podemną 5000km. 
I jak tam się ma? Ano dobrze!
A więc jakiś tam czas temu wymieniłem klocki hamulcowe, poza tym smaruję łańcuch i tyle.
Opony obecnie znajdują się w stanie przedagonalnym i coś porobiło się z tylną ośką - pojawił się niespodziewany luz. Ale to widocznie wina tego, że ten rower ma naprawdę fajną geometrię do śmigania na jednym kole.
Tak więc po kolejnej wypłacie rower idzie do serwisu.

A teraz wracamy do tematu motocykla - a więc poszedł do serwisu. Zapłaciłem gdzieś ze 130 funtów za wymianę regulatora napięcia i wszystko wydaje się być w porządku. Tyle tylko, że kasa się skończyła, a urlop tym bardziej, więc narazie z jakiegoś większego jeżdżenia i tak nici. 
Mam nadzieję, że jednak pewnego dnia wynagrodzę XTkowi to, że obecnie tak mało nim jeżdżę ;-)

A tak w ogóle to mija mi obecnie pół roku od momentu wyjazdu z Cieszyna! Fiu fiu!
Mam w głowie biegunkę różnych myśli na temat swojego pobytu tutaj, powrotu itd. 
Najbardziej oczywiście zastanawiam się nad tym, czy rzucić się w wir konsumpcjonizmu czy też żyć tam sobie jakoś po swojemu ;-) Czas pokaże. 
Aloha!
Howgh.