środa, 25 listopada 2015

..zobaczyc snieg!!

A bylo to tak - mialem akurat wolny dzien (rzadko sie zdarza), wiec jedziemy do Walii. Nawet cieplo bylo, deszczu niet. W okolicy Abergavenny nagle patrze, ze oto ktoras gorka osniezona jest! Jak wjezdzalem gdzies pod Foxhuntera, to zrobilo sie chlodniej, ale nadal dosyc cieplo.
Na poboczu lezalo ciut ciut sniegu. Fajne wrazenie. Chyba ciekawie tu bedzie gdzies w styczniu czy lutym. Troche mi sie skojarzylo z Norwegia.



W sumie kolorki magiczne. Na zdjeciach guzik widac, wiec musicie uwierzyc na slowo.
No i tyle. Wrocilem do domu.
W tak zwanym miedzyczasie rower poszedl do serwisu. Ostatecznym motywatorem byl fakt, ze ostatnio zlapalem w sumie ze trzy gumy, wiec stwierdzilem, ze juz najwyzsza pora. Opony zajechane na smierc, no i ten paskudny luz w tylnym kole.
Pan mechanik stwierdzil, ze zgiela sie tylna oska (a to zaskoczenie po tej ilosci jazdy na gumie). Dostalem wiec nowy srodek kola (nigdy nie wiedzialem, jak to sie poprawnie nazywa), ktory uniemozliwia zgiecie tylnej oski (przekonamy sie, ile wytrzyma), do tego nowe sprzychy w tylnym kole (nie wszystkie), zebatki z tylu, tylne klocki, lancuch, opona i pewnie jeszcze jakies bzdury. Rachunek wyniosl 1/4 ceny nowego roweru, wiec to sporo - tym bardziej biorac pod uwage fakt, ze licznik jeszcze nawet nie przekroczyl 6000km.
Na razie jest cacy, wyglada ladnie - trzeba przyznac.
A tu jeszcze fotki z wczesniejszej wloczegi po okolicy (oczywiscie Walia):




A na dobranoc bristolska choinka:
 



sobota, 14 listopada 2015

..deszczowy wyjazd

No to chyba nieco wykrakalem z ta pogoda. Juz zrobilo sie nieco gorzej od ostatniego wyjazdu.
Ale po kolei. Najpierw wybralem sie do wcale nie tak odleglego Caerleon, w ktorym sa pozostalosci rzymskie. W sumie Rzymianie bardzo dlugo walczyli z lokala ludnoscia, ale w koncu im sie udalo. Niewiele juz obecnie tu jest do zobaczenia, ale zawsze cos.



Nastepnie lece do Abergavenny (jakzeby moglo byc inaczej). Mgla, lekki deszcz i bardzo silny wiatr skutecznie zniechecaly do eksploracji gor.

Skierowalem sie zatem w strone Brecon. Pogoda juz calkowicie przestala rozpieszczac, ale przy tym wszystkim nadal bylo stosunkowo cieplo. W okolicy owego Brecon widoczki sa z gatunku "fiu fiu!".









czwartek, 5 listopada 2015

..Foxhunter - powyzej chmur

Krecilem sie znow kolo Abergavenny. Pogoda poczatkowo spoko, pozniej jakas taka mgla sie zrobila. Ale pomyslalem, ze moze sie uda wyjechac nieco w gore i byc ponad chmurami. I co? No i udalo sie.



A tak w ogole to bardzo sie cieszylem, jak juz bede mogl wybrac sie jesienia do Walii. Kolorki pierwyj sort.



Zostawilem wiec mego dzielnego wierzchowca o kolorze fioletu, po czym wybralem sie na pobliska gorke o nazwie Foxhunter. Cieplo bylo jak jasny gwint (a wiec to jest ta jesien w Anglii?)






Kurcze, naprawde sie ciesze, ze nie musze jechac kilka tysiecy km, by miec takie widoczki. To raptem z 80km od Bristolu znajduje sie ow Brecon National Park, ktorego - mam nadzieje - bedzie mi dane byc czestym gosciem.




Do domu wracalem w bardzo gestej mgle.