środa, 17 lutego 2016

..po przerwie

No dobrze.
Na blogu ostatnio było cicho, bo i u mnie nic mądrego się nie wydarzyło.
Pogoda ostatnio różna była, toteż zajmowałem się przeważnie raczej prozaicznymi zajęciami, z których dodatkowo spore podatki płaciłem Królowej.

W sumie jeśli chodzi o zeszły rok z perspektywy jednośladowej to miota mną skrajna ambiwalencja - na rowerze poprawiłem nieco rekord sprzed roku i wyszło 7524km (w Bristolu i w Cieszynie), natomiast na motocyklu...... no właśnie......... mniej więcej porównywalna ilość km ;-)

Czemu tak źle? Bo paradoksalnie nie miałem ani czasu, ani kasy, by pojeździć. Mam nadzieję, że w tym roku sobie odbiję. I że kiedyś sobie odbiję.

Ostatnio w łikend zrobiło się ładnie. Ciut zimno, ale i tak fajnie. Siadam na moto, kierunek Walia! Koło Abergavenny (dlaczego ja akurat ciągle tam jeżdżę??) pod Foxhunterem nieco śniegu na poboczu, a uczucie chłodu wzmagane było moimi naturalnymi wywietrznikami w spodniach.

No ale powiedzcie sami, czyż to nie fajnie mieć takie miejsca z godzinę drogi od domu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz