niedziela, 7 sierpnia 2016

..150000km!!

Spojrzałem niedawno na licznik na XTku i uświadomiłem sobie, że nadchodzi dzień małego jubileuszu - otóż minie nam wspólnych 150 tys. km! Niezłym zbiegiem okoliczności jest fakt, że nasza znajomość rozpoczęła się równo 10 lat temu - a więc latem 2006.

Z tej okazji postanowiłem wybrać się do Walii (no bo jakżeby inaczej).

A więc na początek zatrzymałem się przy największym jeziorku w Południowej Walii. Przepraszam, lecz dokładnej nazwy nie przytoczę, te walijskie nazwy sprawiają mi nieco kłopotu ;-) W każdym razie ta nazwa kojarzyła się z langoszem.


Potem kręciłem się jeszcze nieco po okolicy, po czym wybrałem się do Blaen y Glyn Uchaf. Widoczki fiu fiu.
Oto widoczek:

Po raz kolejny okazało się, że skórzane spodnie motocyklowe nie są najlepszą opcją do łażenia po górach ;-)


No a tak to mniej więcej wyglądało na samym szczycie:

A jak się ma solenizant? Ano dobrze się ma!
Pali na pierwszy pyk, oleju bierze gdzieś 0,2-0,3, zawory nie dzwonią (i trzymają), łańcuszek rozrządu nie grzechocze, zużycie paliwa w normie.... no czegóż można chcieć więcej?
Łącznego przebiegu jest ponad 184tys. km, z czego jest 93tys. km po remoncie silnika.
Dlatego niebawem czeka nas wymiana oleju, a potem....................

1 komentarz:

  1. Elo, byłeś w tym Iraku ? czy gdzie to tam chciałeś jechać...

    OdpowiedzUsuń